Drr..drr..zadzwonił budzik, ciężko było mi się podnieść z łóżka, ale jak najszybciej chciałam się zobaczyć z Diegiem, Ludmi i Fran i podziękować im za imprezkę. Odkąd wróciłam do domu nie widziałam się z tatą, teraz też staram się go unikać, nie chce jego kazań, za nie odbieranie telefonu..
Kiedy doszłam pod szkołę, jeszcze kilka osób złożyło mi życzenia, mówiło że impreza była boska itp.-W końcu mam znajomych!-pomyślałam, trochę mnie to wzruszyło, bo nigdy nie miałam szans się z kimś zakolegować.-Violu!-krzyczały Fran i Lu, które biegły w moją stronę jeszcze z jakimiś dwoma dziewczynami, których nigdy nie widziałam.
-Cześć wam.-przytuliłyśmy się.-A to kto?-zapytałam cicho.
-To Cami i Naty, też są nowe. Pomyślałyśmy, że oprowadzimy je po szkole. idziesz z nami?-zapytała Fran.
-Nie, muszę znaleźć Diega, ale miło było poznać, może później gdzieś was tam znajdę.-powiedziałam i skręciłam w lewą stronę korytarza, gdzie przeważnie rano przesiadywał Diego.
-Gdzie on jest?-moje myśli krążyły, nigdzie go nie mogłam znaleźć. Poczułam jakby łzy napływały mi do oczu (dziwny przypadek, jeszcze mi się nie zdarzyło płakać za chłopakiem ) przyśpieszyłam kroku, szłam ze spuszczoną głową i pisałam sms-a, na nic nie zwracałam uwagi. Nagle telefon wyśliznął mi się z rąk, a torba i książki spadły na ziemię.
-Ej! patrz jak chodzisz!-krzyknęłam wściekła.
-Przepraszam nie widziałem cię.-odpowiedział spokojnie chłopak o lśniąco brązowych włosach i ślicznych brązowych oczach.-Nic ci się nie stało?-próbował się upewnić.
-Nie. Po za tym, że rozwaliłeś mi komórę.-odpowiedziałam spoglądając w różne miejsca gdzie leżały części telefonu.
-Odkupie.. -Nie trzeba..
-Ale..
-Serio! Poradzę sobie.-powiedziałam stanowczo.
-Jak chcesz.-odpowiedział podnosząc moją torbę i zakładając mi ją na ramię.-Mogę wiedzieć chociaż jak masz na imię?-zapytał uśmiechając się.
-Violetta.
-Ładnie.-odpowiedział jeszcze szerzej się uśmiechając.-Ja jestem León.-powiedział podając mi rękę.-Yy..ty nie jesteś przypadkiem dziewczyną Diega?
-Dziewczyną?-zapytałam zdzwiona.
-Znajomą, przyjaciółką, co za różnica, nie dopytywałem się znasz go prawda?
-Tak. A co?
-Kazał mi, żebym ci coś przekazał.
-Co? Ty go w ogóle znasz?
-To jest mój najlepszy przyjaciel..
-Aha, no spoko a co kazał przekazać?
-Że on sam nie umie ci tego powiedzieć bo zależy mu na tobie..
-O co chodzi? Mów co to za sprawa..-pośpieszałam.-On dziś rano wyjechał do Irlandii..na rok, przynajmniej na razie na rok.
-Że co?!
-Chciał ci to powiedzieć na wczorajszej imprezie, ale się bał. To wszystko co wiem na ten temat..
-Ale czemu? Czemu wyjechał?
-Zapytaj jego.-odpowiedział León, powoli odchodząc.
Nie mogłam w to uwierzyć, czemu ja w życiu mam takiego pecha ?! Tak wiele chciałam dzisiaj mu powiedzieć ! Dlaczego?! Łzy popłynęły mi po policzkach..
Czemu już nie piszesz ?
OdpowiedzUsuń